Kliknij przycisk i otwórz MENU >>
Na łamach działu „Słubice wczoraj i dziś” nie brakuje informacji o ludziach zasłużonych dla zgłębiania i propagowania historii Słubic oraz całego regionu. Wśród nich z pewnością znajduje się restaurator zabytków Bernhard Klemm, który specjalnie dla słubickich czytelników zgodził się ujawnić tajniki swojej nietuzinkowej pracy.

Życiorys Bernharda Klemma

Bernhard Klemm urodził się dnia 30 sierpnia 1955 r. we Frankfurcie nad Odrą jako syn Alfreda Klemma i Evy z domu Lehmann.
Jego matka urodziła się 5 lipca 1918 r. w Rzepinie (Reppen) i pracowała w charakterze krawcowej. Do 1945 r. mieszkała w prawobrzeżnej dzielnicy Frankfurtu – Dammvorstadt przy Sandstraße 33, obecnie ul. Paderewskiego w Słubicach. Uczęszczała do tzw. Marienschule, czyli miejscowej szkoły dla dziewcząt. Po wojnie zamieszkała na lewym brzegu Odry przy Sophienstraße.

Jego ojciec był zaś malarzem i zarabiał m.in. malując transparenty na uroczystości państwowe.

Bernhard Klemm wychował się we Frankfurcie nad Odrą i tutaj też chodził do szkoły. Następnie odbył 1,5-roczną służbę wojskową jako marynarz Volksmarine, a w latach 1977-1980 odbył studia w Wyższej Szkole Zawodowej w Poczdamie (Fachhochschule Potsdam), na kierunku restaurator budowli i architektury.

W latach 1980-1988 pracował w jednym z urzędów ds. ochrony zabytków w Berlinie Wschodnim, gdzie aktywnie angażował się w odbudowę tzw. Neues Museum na berlińskiej Wyspie Muzeów. W latach 1984-1985 dojeżdżał dodatkowo do rodzinnego Frankfurtu, gdzie restaurował zakrystię zrujnowanego podczas wojny Kościoła Mariackiego (St. Marienkirche).

Na zdjęciu poniżej: Klemm podczas warsztatów fotograficznych „Domy opowiadają historię/e”, organizowanych przez przez Volkshochschule Frankfurt (Oder) i twórców festiwalu sztuki lAbiRynT jesienią 2012 r.

1

Od 1990 r. jeden z członków-założycieli Towarzystwa Historycznego we Frankfurcie nad Odrą oraz członek zarządu - skarbnik. Podczas wykładów otwartych organizowanych raz w miesiącu przez Towarzystwo Historyczne miał okazję referować już wiele tematów, m.in.:
  • „Spływ Odrą w okolicach Frankfurtu nad Odrą” (14.12.2004);
  • „Cele wycieczek na ziemi torzymskiej – pokaz widokówek” (15.12.2005);
  • „O historii budowy i użytkowania dziewczęcej szkoły zawodowej przy Potsdamer Straße” (11.12.2007).
Autor publikacji w co półrocznych zeszytach naukowych Towarzystwa Historycznego:
  • „Losy średniowiecznych witraży z kościoła mariackiego” (2/1992);
  • „Studia historii miejskiej i budowlanej w temacie rozwoju frankfurckiej dzielnicy Beresinchen (rozbiórka)” (1/1993, 2/1993);
  • „Historia frankfurckich zabytków – opowiedziana za pomocą dziejów pojedynczych zabytków” (1/1997);
  • „Heinrich von Wissmann – próba upamiętnienia” (1/2003);
  • „Historyczne krajobrazy wycieczkowe na wschód od Odry na ziemi torzymskiej” (2/2006).
Na początku lat 90-tych w Domu Brandenburskim w Fürstenwalde odnalazł bogatą kolekcję negatywów ukazujących Frankfurt nad Odrą w roku 1939. Współpracuje ze stowarzyszeniem Frankfurter Briefmarkensammler 1900 e.V., które zrzesza kolekcjonerów historycznych znaczków i kart pocztowych.

Wiele archiwalnych zdjęć i pocztówek ze swoich prywatnych zbiorów udostępnił już na potrzeby regionalnej gazety „Märkische Oderzeitung”, broszury „Kamienie pamięci we Frankfurcie nad Odrą i w Słubicach” (2009), czy książki „Einst und jetzt. Frankfurt (Oder) / Slubice” (2010).

Na zdjęciu poniżej: swoje obszerne materiały Bernhard Klemm zbiera w specjalnych teczkach – skrzętnie opisanych i ułożonych według różnych kryteriów tematycznych.

2

Tajniki pracy restauratorskiej

Według Bernharda Klemma restaurowanie zabytków to zajęcie bardzo ciekawe, szybko wciągające, ale też trudne – żmudne i nie przez wszystkich dostatecznie doceniane. Wszystko zaczyna się od poszukiwania źródeł: kwerendy w archiwach, odszukiwania starych ilustracji budynków w muzeach i na targach staroci.

A tam na takich pasjonatów jak on czekają już opasłe albumy z setkami starych zdjęć i pocztówek, które trzeba cierpliwe przejrzeć i „wyłowić” to, co rzeczywiście ciekawe i dotąd nieznane. To praca a zarazem hobby, które wymaga jednak niemałych nakładów finansowych. Cenna niektórych eksponatów sięgają kilkudziesięciu euro. W przeciągu ostatnich lat bardzo mocno podrożały, bo i zainteresowanie nimi jest większe niż dawniej.

Dzięki wielkiej pasji Klemm ma teraz szerszą wiedzę o historii lokalnych budowli niż niejeden urzędnik odpowiedzialny za sprawy budowlane i inwestycyjne w regionie.

A lista restaurowanych przez niego zabytków jest naprawdę imponująca. W 1994 r. wziął udział w remoncie XIII-wiecznego gotyckiego kościoła pw. św. Jakuba w Ośnie Lubuskim, gdzie podjął się złocenia tarczy zegarowej. Były też inne obiekty: kościoły we Friedersdorf, Güldendorf, czy Wulkow (obecnie część Lebus), czy w samym Frankfurcie nad Odrą - zabytkowe domki przy Fischerstraße, Luxemburg Palais (odtworzenie historycznej kopuły na rogu elewacji), nawet ratusz miejski (złota kula na wieży) a ostatnio nowa siedziba Volkshochschule Frankfurt (Oder) przy Paul-Feldner-Straße 6-7.

Zainteresowanie zabytkami Słubic

Bernhard Klemm interesuje się także zabytkami wzniesionymi w przedwojennych Słubicach (Dammvorstadt). Są to m.in. kamienice w okolicach mostu na Odrze, nieistniejący już pomnik Leopolda Brunszwickiego, budynek byłego kina „Piast”, Stadion Wschodniomarchijski (stadion SOSiR), byłe wieże - Kleista i Bismarcka, była leśniczówka, koszary wojskowe, lotnisko i wiele, wiele innych... Większość z tych obiektów została już oznaczona w 2012 r. w ramach ścieżki edukacyjnej po historycznych miejscach Słubic.

Na zdjęciu poniżej: Klemm w swoim służbowym atelier prezentuje fotografie z pomnikiem Leopolda Brunszwickiego, wznoszącego się niegdyś przed budynkiem na skrzyżowaniu ul. Mickiewicza i ul. Nadodrzańskiej (wówczas An der Seidenfabrik oraz Prinzenufer). W tle drugiej fotografii widać też komin pobliskiego tartaku.

3

Wiadomości czerpie z różnego typu źródeł, m.in. z archiwum miejskiego przy Collegienstraße 8-9, archiwum kościelnego przy Gertraudenplatz 6, z periodyków typu „Die neue Oder-Zeitung”, a także wiedzy zdobytej podczas wycieczek krajoznawczych. Dawniej kompanem wielu jego wypraw był dr Hermann Peisert - syn dyrektora banku, nauczyciel, dyrektor szkoły, który potem ku zaskoczeniu wielu ludzi okazał się jednak agentem Stasi inwigilującym Polaków...

Bernhard Klemm wprawdzie nie uczył się nigdy języka polskiego w szkole, ale jako samouk chętnie wertujący polsko-niemieckie słowniki posiada już bogate słownictwo z zakresu języka polskiego. Podczas rozmów z Polakami do swoich interesujących opowieści na temat historycznych budynków Słubic chętnie wplata polskie wyrażenia: „zaproszenie”, klatka schodowa”, „rozwód” itd.

Budynek przy ul. Mickiewicza 4

Do ciekawych odkryć Bernharda Klemma z pewnością należy archiwalny artykuł „Die Umbauung des Prinz-Leopold-Denkmals in Frankfurt a.d.O.”, który ukazał się w „Zentralblatt der Bauverwaltung” nr 21 z 11 marca 1911 r. Z załączonych do artykułu rycin jednoznacznie wynika, że budynek znany dziś jako była siedziba Sanepidu przy ul. Mickiewicza 4 zaplanowany był pierwotnie jako dwuczęściowy kompleks budowlany przypominający w rzucie z góry literę L. Od strony północnej i wschodniej miał okalać pomnik księcia Leopolda Brunszwickiego - najstarszy pomnik we Frankfurcie nad Odrą, bo wzniesiony już w 1786 r.

Przy okazji zaplanowano też drobną korektę lokalizacji pomnika poprzez minimalne przesunięcie go w kierunku wschodnim tak, aby stał dokładnie w punkcie przecinania się osi wejść do obu skrzydeł nowego kompleksu. Jednocześnie przewidziano uczynienie całego placu bardziej dostojnym poprzez usadowienie monumentu na wyższych fundamentach z balustradą i schodkami.

Jak można przypuszczać, plany wzniesienia części wschodniej u zbiegu ul. Mickiewicza i ul. Kopernika (wówczas An der Seidenfabrik oraz Holzhofstraße) zostały pokrzyżowane przez wybuch I wojny światowej. Możliwe jednak, że zrezygnowano z części wschodniej, by nie „zdusić” i nie zdominować istniejącego tu od dziesięcioleci pomnika, cenionego wiele bardziej niż potrzeba wzniesienia nowych lokali w okolicy.

Obecnie w miejscu niewzniesionego budynku „B” znajduje się stacja benzynowa marki Shell, a istniejący nadal budynek przy ul. Mickiewicza 4 podwyższa się o jeszcze jedną kondygnację, zatracając tym samym oryginalne założenia architektoniczne i dokładając jeszcze jedną „cegiełkę” do zaburzana przedwojennej, z góry przemyślanej koncepcji zabudowy okolic mostu.

4

Współczesne ingerencje w zabytkową zabudowę

Niestety współczesne podwyższanie zabytkowych budynków albo planowanie masywnych molochów w miejscu doprowadzonych do ruiny XIX-wiecznych kamienic wciąż postrzegane jest przez niektórych jako zjawisko pozytywne. W końcu jeśli w Słubicach powstają wyższe i bardziej masywne budynki, to mogłoby świadczyć o tym, że miasto prężnie się rozwija (wyższe budynki to jakby wyższej rangi „metropolia”).

O wiele ważniejsze wydaje się jednak kompleksowe podejście do tematu, jak chociażby spójność całej zabudowy i sensowność konkretnych rozwiązań urbanistycznych. Jeśli współczesny budynek sprawia wrażenie „ciężkiego”, jest zbyt wysoki od sąsiednich, bardziej historycznych to zaczyna nad nimi dominować i odciągać uwagę przechodniów od tych wprawdzie niższych, ale bardziej cennych pod względem historycznym i architektonicznym. Takie negatywne zjawisko zaczyna się teraz tworzyć np. wskutek budowy biurowca u zbiegu ul Mickiewicza i ul. Dąbrówki, który nijak pasuje do okolicy kamienic, byłego kasyna wojskowego i pawilonów okresu PRL.

Ważną rolę w tym kontekście odgrywają Miejski Plan Zagospodarowania Przestrzennego (uchwała Rady Miejskiej w Słubicach nr XXVII/265/01 z 29 marca 2001 r.) oraz Lokalny Program Rewitalizacji Miasta Słubice na lata 2010-2013 (uchwała Rady Miejskiej w Słubicach nr LVII/541/10 z 9 listopada 2010 r.).

Niestety MPZP sprzed 12 lat nie do końca przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Nie przewidziano m.in. tendencji do masowego docieplania budynków - dobrego samego w sobie z powodu oszczędności energii, ale odbywającego się poprzez nie do końca skoordynowane przykrywanie zabytkowych, ozdobnych elewacji płachtami styropianu a przy okazji np. zaślepianie okien czy przesadne boniowanie całych elewacji. LPR pozostaje zaś raczej spisem słusznych uwag i sugestii dr. Andreasa Billerta, które m.in. ze względu na brak pieniędzy w budżecie gminy pozostają wyłącznie wizjami „na papierze”.

Wojewódzki konserwator zabytków też nie ma zbyt wielu instrumentów do działania, bo formalnie z terenu miasta Słubice w wojewódzkim rejestrze zabytków znajdują się wyłącznie budynek szkoły przy ul. Wojska Polskiego 1 (wpisany tam jeszcze w okresie PRL, L-36) oraz ściana frontowa kina „Piast” przy ul. Jedności Robotniczej 10 (wpisana po długich staraniach dopiero w 2009 r., L-338/A). Dla porównania inne miasto regionu - Krosno Odrzańskie w wojewódzkim rejestrze zabytków posiada ponad 40 takich obiektów... Z niezrozumiałych do końca powodów nikt nie wykazuje dostatecznej determinacji, by do rejestru zabytków dopisać inne zabytki z terenu Słubic. Można by odnieść wrażenie, że dla potencjalnie zainteresowanych tematem wygodne wydaje się zachowanie status quo, ale przez to i dalsza degradacja historycznej zabudowy.

Epilog

Powracając do bohatera dzisiejszego artykułu, w zakresie zainteresowań Bernharda Klemma poza Słubicami znajdują się nie tylko Frankfurt nad Odrą czy Słubice, ale też inne miejscowości na wschód od Odry, tj. Cybinka, Łagów, Ośno Lubuskie, Rzepin, Sądów, Sulechów, Sulęcin, czy Świebodzin.

Wszystkie osoby zainteresowane nawiązaniem kontaktu z Bernhardem Klemmem, wymianą doświadczeń czy udostępnieniem do celów badawczych swoich unikalnych zdjęć i widokówek, mogą zastać go w jego służbowym atelier przy Gubener Str. 21a we Frankfurcie nad Odrą (I piętro, wejście przez dziedziniec wewnętrzny kamienicy).
Spodobał Ci się artykuł? Daj lajka i udostępnij dalej. Dziękujemy :)

Komentarze   

#1 aneczka.fsl 2013-02-10 11:55
Szansę na poprawę przyniosłoby powołanie w Wydziale GN UM stanowiska architekta miejskiego, który koordynowałby gospodarkę przestrzenną na terenie miasta, jednolitość zabudowy w konkretnych miejscach czy poprzez projekt uchwały RM uregulowałby dopuszczalne rozmiary szyldów reklamowych w okolicach mostu. Na razie panuje wielki misz-masz a ul. Jedności Robotniczej wygląda nie tyle reprezentacyjnie, co jarmarcznie.

Inna możliwość to powołanie Powiatowego Konserwatora Zabytków w Słubicach dla zabytków powiatu słubickiego. Miejskiego konserwatora zabytków mają już Gorzów Wlkp., Zielona Góra, Żagań oraz Żary; powiatowego - Nowa Sól. Słubice wciąż muszą wszystko załatwiać za pośrednictwem delegatury w Gorzowie...
#2 Całyczas Miłomi 2013-02-10 14:47
z tym konserwatorem byłoby może i fajnie, ale nie zapominajmy, że słubice to 17tys dziura i gdzie im do zielonej góry czy żagania, a miejski architekt nie ma nic do gadania, bo politykę przestrzenną kształtuje studium, a jako konsekwencja plan miejscowy i warunki zabudowy wydawane przez istniejącą jednostkę w urzędzie- wydział architektury. po co dublować? żeby dać pracę jakiemuś koledze? wydawanie decyzji typu co jest ładne a co nie przez jedną osobę wśród naszych układów i układzików doprowadziłoby tylko do nadużyć. w końcu jakoś zbudowano pawilony na moście...

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.