Docisnął pedał gazu bardzo mocno i pognał w stronę terminala na Świećko.
Żeby tylko drogówka mnie nie zatrzymała... pomyślał. Wtem zobaczył fajną laseczkę przy trasie, ale zrezygnował. Muszę zdążyć. Lada moment samolot będzie startował z terminala.
Parkował samochód na parkingu kiedy zadzwonił wypasiony telefonik.
- Halo! Wrzasnął do słuchawki
- Witaj Andrej! Zagadnął Owsik. - Musimy pogadać w sprawie Amandy Kołtun.
- Mów szybko bo za chwilę samolot mi będzie startował
- Musimy się za nią wstawić, bo PiC chce się jej pozbyć i biedna nie wie gdzie się podziać, a do tego wysadzili ją podobnie jak mnie ze stołka zarządu. Zostanie mi w portfelu teraz na masełko i bułeczkę!
Wrzeszczał Poldek.
- Nie martw się jak wrócę z wczasów to ustalimy coś
- Ok, a gdzie wybywasz?
- Jadę odpocząć jestem przepracowany. Lecę do Dubaju do wuja szejka.
- Oooooooooooooooo...! Parskął Owsik
- Dobra kończę bo telefonik mi się rozładowuje....
- Narazie.
Po czym wleciał na terminal lotniska w Świećku i po schodach wpakował się do samolotu.
- Silniki zawyły i Andrej Bryczka odleciał w siną dal.....
C.D.N. .......................