Pięć zabytkowych motocykli, 830-kilometrowa trasa i trzy odwiedzone kraje. Pasjonaci motoryzacji z grupy MIKSOL ze Słubic mają za sobą kolejny wspólny wypad na jednośladach, który odbył się w drugi weekend sierpnia.

Zabytki dały radę

Tym razem uczestnicy postawili na klasykę: motocykle MZ z lat 70. i 80. Choć przy takich maszynach zawsze trzeba brać pod uwagę, że po drodze może wydarzyć się właściwie wszystko, tym razem obyło się bez większych problemów.

Awarie? Aż śmiech pisać: zapchany kranik i odkręcona stopka – relacjonuje Karol Sawaryn z grupy MIKSOL. Obie usterki uczestnicy naprawili samodzielnie, a podróż przebiegła zgodnie z planem, w dobrej atmosferze i przy sprzyjającej pogodzie.

Podróż przez trzy kraje

Trasa była długa i różnorodna. Słubiczanie jechali m.in. przez Bogatynię i okolice kopalni oraz elektrowni Turów. Odwiedzili słynny Trójstyk Granic, czyli miejsce łączące Polskę, Niemcy i Czechy. U naszych zachodnich sąsiadów zajrzeli do Muzeum Starych Ciężarówek Robur, a po czeskiej stronie odwiedzili zamek Frydlant. Zajechali też do Harrachova, pod słynną mamucią skocznię.

Potem na mapie wyprawy znalazły się turystyczne perełki w Karkonoszach i na Dolnym Śląsku: Szklarska Poręba, Karpacz, Kowary, zamek Książ oraz Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej. Na koniec czekała ich motoryzacyjna wisienka na torcie — Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Po drodze zahaczyli również o Wrocław.

Nie cel, a droga...

Największe wrażenie na uczestnikach zrobiły nie tylko odwiedzone miejsca, ale sama droga. – Jazda motocyklem pozwala być bliżej widoków, zakrętów i miejsc, do których samochodem często tylko się dojeżdża, a na dwóch kołach naprawdę się ich doświadcza – mówi K. Sawaryn. Jeśli coś można było uznać za minus wyprawy, to jedynie korki, czyli problem znany wszystkim podróżującym w wakacje, niezależnie od liczby kół.

Pamiętali o swoich

Podczas wyprawy członkowie MIKSOL-a nie zapominali także o promocji swojej grupy i Słubic. – Jechaliśmy w grupowych koszulkach, a na kufrach i motocyklach mieliśmy oczywiście emblematy MIKSOL-a – dodaje nasz rozmówca. W odwiedzanych miejscach zostawiali też po sobie symboliczny ślad, m.in. naklejki związane z grupą i miastem.

W trzy dni przejechali 830 kilometrów. Dla jednych to spory dystans nawet nowoczesnym autem. Dla nich — na zabytkowych MZ-kach — była to po prostu kolejna wakacyjna przygoda i dobry sposób, by pokazać Słubice i swoją grupę w trasie.

Galeria zdjęć

Zobaczcie, jak wyglądała wakacyjna przygoda MIKSOL-a. Zdjęcia udostępnili naszej redakcji członkowie grupy.