Słubice: 11 grudnia 2018   |   Imieniny: Waldemar, Damazy
reklama
reklama

Słubiczanie w sercu Muay Thai

Muay Thai, czyli boks tajski, w Tajlandii jest niemal sportem narodowym. I to właśnie tam ekipa z Korony Gym Słubice, na czele z Radosławem Wiłkojciem, słubickim miastoczułym, spędziła aż miesiąc – trenując pod okiem mistrzów. Dzięki temu pokochali ten sport jeszcze bardziej.

tajlandia 2

W czerwcu Korona Gym Słubice została oficjalnie zamknięta na okres wakacji. A trener Radosław Wiłkojć, w towarzystwie dwóch zawodników z klubu – Krzysztofa Ławrynowicza i Jacka Hajkowicza, spędził ten czas najlepiej, jak mógł – na treningach w Tajlandii.

Kiedy trenowałem w Wielkiej Brytanii u mojego mistrza, powiedział mi, że żeby poczuć prawdziwy Muay Thai muszę pojechać do Tajlandii, do serca tej dyscypliny – opowiada R. Wiłkojć. Przyznaje, że zbierał na tę podróż dwa lata – i z radością spakował walizki, żeby trenować ukochaną dyscyplinę w jej ojczyźnie.

Walki z tajskimi zawodnikami

Przez 3 tygodnie odwiedzili aż trzy tajskie kluby: Tiger Muaythai, Rattachai Muaythai Gym, Phuket Top Team. Słubiczanin przyznaje, że był to dla niego wyjątkowy czas. – Ciężko pracowaliśmy z najlepszymi trenerami, m.in. Kru Nai, trzykrotnym mistrzem Lumpinni, mistrzem Azji w boksie oraz wieloma szkoleniowcami byłych mistrzów świata. Miałem także przyjemność sparowania z naprawdę top zawodnikami, którzy przygotowują się do obrony pasów mistrzowskich, czy kontynuują swoje dobre rekordy – opowiada R. Wiłkojć.

Jak zapamiętał Tajlandię? To przede wszystkim inny klimat, gorąco, parno. Ale także nieco inne treningi niż te w Europie, a na pewno – inne podejście do Muay Thai.

- Wszyscy są w pełni zaangażowani. Kochają ten sport, cały kraj kręci się wokół Muay Thai. Kiedy wchodzisz do restauracji w klubowej koszulce, wszyscy się do ciebie uśmiechają, bo oni tym żyją – opowiada R. Wiłkojć.

tajlandia 3

Jego zdaniem warto czerpać ze źródeł. Dlatego wraca z Azji z wielkim plecakiem doświadczenia. – Poprawiłem kilka elementów technicznych, ale też przejmowałem od trenerów ich spokój wewnętrzny. Ujęło mnie też ich podejście do ludzi. Podkreślali, że w Muay Thai nie trzeba krzyczeć, bo trenujący wiedzą, czego chcą – opowiada R. Wiłkojć.

Miłość i pasja

Tu z trenerami rozumiał się bardzo dobrze. – Ja to kocham, Muay Thai sprawia mi przyjemność – zaznacza słubiczanin. I wyjaśnia, że boks tajski nie jest sportem dla wandali, tacy szybko „odpadają”. – Trzeba to właśnie pokochać. Nie każdy musi być zawodnikiem, mistrzem świata, ale każdy może trenować dla przyjemności – opowiada R. Wiłkojć. – Na pewno dzięki temu zyska się spokój wewnętrzny, większą samodyscyplinę. Ten sport dodaje również pewności siebie, sprawia, że inaczej patrzy się na zwykłe, codzienne problemy, ma się więcej spokoju i zaparcia, żeby się z nimi mierzyć – uważa R. Wiłkojć.

Oprócz ostrej harówki w ringu był też czas na relaks i odpoczynek. Czwarty tydzień tajskich wakacji upłynął słubickiej ekipie na zwiedzaniu egzotycznego kraju – zwłaszcza buddyjskich świątyń.

tajlandia 1

Będzie dalej walczył

Ale to nie koniec. R. Wiłkojć szykuje się już do kolejnego wyjazdu, tym razem do ukochanej Holandii – odwiedzi takie kluby jak Mikes Gym, Hemmers Gym, Team Holzken i będzie zbierał kolejne doświadczenia. A to przyda się w przyszłym roku… - Miałem kilka propozycji stoczenia walk w Rattachai i Phuket Top Team. Niestety, stwierdziłem sam, iż to był za krótki okres na solidne przygotowanie się – opowiada.

Ale słubiczanin nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zdradził, że na przyszły rok w Tajlandii ma już zaplanowaną walkę na zawodowym ringu. W ten sposób spełni się jeszcze jedno z jego sportowych marzeń.

Można dołączyć

Ktoś jeszcze marzy o podobnych wyzwaniach? Od września ruszają treningi w Korona Gym Słubice, czyli szkółce prowadzonej w naszym mieście właśnie przez Radosława Wiłkojcia. Jeszcze można się zapisać.

Szczegóły na profilu FB Korona Gym Słubice.
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy artystyczne graffiti to dobry sposób na upiększenie miasta?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama