Słubice: 20 października 2018   |   Imieniny: Urszuli, Celiny, Hilarego
reklama
reklama

Tak orkiestra Jurka Owsiaka zagrała w Słubicach (foto)

Było tłoczno, gwarnie, wesoło, głośno i radośnie – w niedzielę w SMOK-u odbył się 26. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dużo osób, dużo czerwonych serduszek i pełnych puszek – i jest rekord! Udało się zebrać ponad 114 tys. zł.

WOŚP Słubice

Byliście w SMOK-u na tegorocznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? My również! Wielu uważa, że tej atmosfery nie da się z niczym porównać, jest tylko jedna taka niedziela w roku… Choć zimowa, to gorąca. Kiedy mimo tego, że w Słubickim Miejskim Ośrodku Kultury jest głośno i ciasno, a niemal wszyscy się uśmiechają. I wielu szuka wolontariusza z puszką, żeby wrzucić coś od siebie, a w zamian dostać charakterystyczne czerwone serduszko.

W tym roku w Słubicach znowu padł rekord, i to jaki! Udało się przekroczyć 100 tys. zł, a dokladnie 114.122,00 zł! Przypomnimy, że po zeszłym finale byliśmy dumni z 88 tys. zł.

A jak wynik wygląda w pozostalych gminach powiatu słubickiego? W Rzepinie zebrano 64.881,74 zł, Cybince 25.225,99 zł i 269,36 euro, Ośnie Lubuskim 20.074,99 zł oraz 217,22 euro, a w Górzycy 17.545,95 zł  i 22,92 euro. W skali całego kraju orkiestra uzbierała aż 81.423.542 zł.

Pieniądze, zgodnie z zapowiedziami dyrygenta WOŚP Jerzego Owsiaka, zostaną przeznaczone na sprzęt medyczny i leczenie noworodków.

Wolontariusze w akcji

W tym roku na ulicach Słubic pieniążki dla orkiestry zbierało blisko 90 wolontariuszy. W tym gronie była 16-letnia Malwina, która robiła to po raz pierwszy. Z dumą trzymała puszkę, a czerwone serduszka nakleiła nie tylko na bluzę. – Bardzo lubię pomagać ludziom, dlatego się zgłosiłam. Jestem dumna z tego, że jestem wolontariuszką. Najbardziej cieszą się dzieci, kiedy przyklejam im serduszka – opowiedziała w rozmowie z nami.

Z kolei dla Ani to był już 8. finał z puszką, a w zasadzie z puszkami. – Dziś jest super, z roku na rok jest coraz fajniej. Ludzie bardzo chętnie wrzucają. Uważam, że fundacja WOŚP to świetna sprawa, cieszę się, że mogę się do tej akcji przyłączyć – mówiła z radością. I dumnie podkreśliła, że to już jej trzecia puszka dziś. I to prawie pełna. W poprzednich trzech latach zbierała właśnie po 3 puszki. – Jeden pan wrzucił nam złotą obrączkę. Również wielu Niemców dawało, kiedy tłumaczyłam im o co w tym chodzi. Będę stała do końca, nie tylko finału, ale i świata i o jeden dzień dłużej – zapewniła nas na koniec.

WOŚP Słubice

Jednym z gości finału w Słubicach, również z własną puszką, był europoseł Dariusz Rosati. – Byłem z tą puszką w Zielonej Górze, teraz jestem tu w Słubicach. Dziękuję wszystkim, którzy wrzucają rożne kwoty, to nie chodzi o konkretna wartość, ale o to, żeby to był gest z głębi serca – mówił do zgromadzonych na sali.

Scena należała do artystów

Oprócz puszek, które szybko zapełniały się monetami i banknotami, na scenie czekały na widzów występy, głównie w wykonaniu dzieci i młodzieży, którzy pokazywali swoje taneczne i wokalne umiejętności. Po SMOK-u biegały dzieciaki w przebraniach, można było spotkać dziewczyny w pięknych sukienkach, przedszkolaki z pomponami, ekipę w zabawnych perukach…

Albo kilka dziewczyn z natapirowanymi włosami z Atelier Tanecznego Partycji Janickiej, z zespołu Life of Dance. – Będziemy tańczyć taniec o dzikim plemieniu z epoki kamienia łupanego – powiedziała Lena. Ona i jej koleżanki Martyna i Paulina wyjaśniły, że występują dziś, bo jest taka Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która zbiera na inkubatory. – Paulina leżała w takim inkubatorze, kiedy się urodziła. Miał naklejone właśnie takie czerwone serduszko – dodała jej mama, Dorota Hubko.

WOŚP Słubice

Chętnych do oglądania oczywiście nie brakowało, z wypiekami na twarzy i telefonami w dłoniach śledzili co dzieje się na scenie. Na sali, niejako już tradycyjnie, był tłok. Niektórzy nieco na niego narzekali. – Jest dwa razy więcej ludzi niż w zeszłym roku, to zdecydowanie rekordowa frekwencja – mówił na gorąco Tomasz Pilarski, szef słubickiego sztabu. I dodawał, że jest świadomy tego, że jest ciasno. – W tych warunkach zrobiliśmy wszystko, żeby było jak najlepiej. Chciałbym mieć rozwiązanie idealne, czyli salę na 250 osób, ale nie mamy takiego miejsca – tłumaczył. I dodał, że mimo ścisku, w SMOK-u zawsze jest wyjątkowa atmosfera.

Boję się przeniesienia finału w inne miejsce, żeby nie zepsuć tej specyficznej, orkiestrowej atmosfery. Każdego roku zbieramy coraz więcej, co pokazuje, że mimo niedogodności, wiele osób chce być razem, pomagać, a to jest główny cel finału – podkreślał T. Pilarski.

Licytacje na bogato

A tegoroczny finał, rekordowy pod względem kwoty i frekwencji, nie skończył się o 20, a trwał aż do 22. Ponad 3 godz. – bez przerwy - zajęła główna licytacja. Udział w niej wzięło bardzo wielu chętnych, sala pękała w szwach. Kwota z licytacji to ponad 60 tys. zł! – Fajnie, że ludzie dobrze się bawią podczas licytacji, nie przychodzą tylko po to, żeby kupić coś dla siebie – mówi T. Pilarski. I wspomina jednego pana, który wylicytował zabieg liftingujący od kliniki Barańskiego, po czym wręczył go… pani, którą wyprzedził w licytacji.

Najwyższa jednostkowa cena, jaką osiągnęły niektóre fanty to 2,5 tys. zł. Tyle zapłacono za rejs po Odrze, rękawice przekazane przez Łukasza Fabiańskiego oraz pakiet zabiegów w SPA Afrodyta w Ośnie Lubuskim. Koszulka Ł. Fabiańskiego „poszła” za 1 tys. zł, tyle samo uzyskał jeden z rowerów od Lewiatana oraz historyczne już insygnia powiatu słubickiego. Szczodrym gestem wykazał się niepełnosprawny ciężarowiec, Sebastian Świtoński, który przekazał na licytację swój medal z mistrzostw świata. Brąz poszedł za 300 zł, a jego nabywca... zwrócił go właścicielowi. A ten, długo się nie namyślając, dołożył od siebie jeszcze 200 zł.

Także i nasza redakcja, jak co roku, miała wkład w zebraną kwotę. Nasi reporterzy nie tylko zachęcali do udziału w WOŚP, sami nie szczędzili grosza, ale również przekazaliśmy miesiąc bezpłatnej reklamy na portalu Słubice24. Za 450 złotych wylicytowali ją właściciele Restauracji Cargo, Anita i Dariusz Sztachelscy. Dziękujemy!

WOŚP Słubice

Oprócz występów, na gości finału czekało wiele innych atrakcji i niespodzianek. Strażacy ochotnicy na parkingu obok SMOK-a przewozili chętnych quadem. W salkach ośrodka kultury można było wziąć lekcję tańca albo podszkolić się z udzielania pierwszej pomocy. Na głodnych czekała grochówka w Prowincji, a słodki deser można było kupić na półpiętrze schodów od siatkarzy i Prymulek ze Szkoły Podstawowej nr 2 (za datek do puszki oczywiście). Ciasta były pyszne, chętnych na słodkości nie brakowało!

Małe, ale ważne dobre uczynki

A w Galerii OKNO swoje puszki ustawiły dwie młode wolontariuszki Emilka i Iga, a chętni, oprócz wrzucenia do nich pieniążków, mogli wziąć udział w warsztatach plastycznych. Były sztalugi, farby, kredki i dużo kolorowych, kreatywnych pomysłów. Chętni też mogli zrobić dla siebie magnes w kształcie latawca.

To tutaj właśnie czteroletnia Ola wrzuciła do puszki Igi swój datek. – Dajemy to dla chorych dzieci, to jest dobry uczynek – mówiła. I dostała od Igi serduszko. Maciej Kusz, taka Emilki i Igi wyjaśnia, że już trzeci rok każda z nich jest wolontariuszką, wcześniej zbierały razem. – Z roku na rok dziewczyny się coraz bardziej rozkręcają. Z uśmiechem podchodzą do ludzi, zachęcają do wsparcia orkiestry. Kiedy byliśmy w szpitalu, to korzystały ze sprzętu oklejonego serduszkami, na co zwracaliśmy im uwagę. Jesteśmy za orkiestrą, będziemy ją wspierać, dopóki będzie grać – opowiedział nam dumny tata.

Wszystkim dziękuje również szef sztabu, Tomasz Pilarski: - Drodzy słubiczanie, dziękuję za wszystko co zrobiliście. To był wyjątkowy dzień. Gramy do końca świata i o jeden dzień dłużej – podsumował.

A jak było podczas niedzielnego finału? Zapraszamy do naszej fotorelacji.

 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy w Słubicach potrzebna jest chirurgia dziecięca?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama