Słubice: 17 listopada 2018   |   Imieniny: Waleria, Salomea, Grzegorz
reklama
reklama

Falbankey Band namawia do słuchania dobrej muzyki

Nie koncertują wiele, nie wystartują w żadnym znanym programie telewizyjnym, bo nie o to im chodzi. Ale każdy koncert jest ucztą muzyczną, która na długo pozostaje w pamięci – zarówno samego zespołu, jak i publiczności. Mowa o formacji Falbankey Band. Rozmawiamy z Tomaszem Grudniem, jednym z jego liderów.

falbankey band_006

Jak długo istnieje Falbankey Band?

Gramy wspólnie od 2003 roku, choć z przerwami i w różnych składach. W 2014 roku, notabene za pośrednictwem portalu Slubice24, odezwała się do nas wokalistka, Maria "Maja" Tofel. A niedawno doszedł gitarzysta, Olaf Makuchowski, który jest synem basisty, Tomasza Makuchowskiego. Andrzej gra na perkusji, a gościnnie występuje z nami Jacek Fałdyna, saksofonista. W takim składzie tworzymy pełny, prawdziwy band.

Od chwili przyjścia Mai nabraliśmy rozpędu i mogliśmy zacząć grać nie tylko utwory instrumentalne. Możliwości wokalne Mai pozwoliły nam na chwytanie się za utwory z górnej półki zarówno instrumentalnej jak i wokalnej. Także nasza publiczność jest mile zaskoczona jej śpiewem. Po koncertach otrzymujemy liczne wyrazy uznania i częste pytania w rodzaju: „skąd wzięliście taką wspaniałą wokalistkę?”. Nie możemy nie zaznaczyć, że duży udział w tym miał portal Slubice24.pl, dziękujemy!

A dlaczego zespół powstał? Co Was połączyło?

W każdym z nas siedzi bardzo głęboko zamiłowanie do muzyki. Każdy grał od dziecka. Połączyliśmy to i teraz zespół wygląda „zawodowo”, oczywiście w dużym w cudzysłowie (śmiech). Nie mamy parcia na robienie kariery, sławę, na występy w programach telewizyjnych, a nawet na granie regularnych koncertów.

Gramy, jeśli wiemy, że okazja jest fajna, że będzie dobry odbiór naszej muzyki. Dlatego nie szukamy usilnie możliwości do grania na wszelkich lokalnych imprezach, a raczej w takich miejscach, gdzie będą ludzie, którzy będą rozumieli naszą muzykę, cieszyli się nią, dawali nam swoją energię. Ostatnie dwa koncerty, które zagraliśmy, dały jej nam niesamowicie dużo, potwierdziły, że fajnie nam gra się razem, że chcemy to robić dalej.

A jak najlepiej opisać muzykę, jaką gracie?

Jest to mieszanka różnych stylów: bluesa, jazzu, funky, rocka. Nazywam to muzyką fusion, choć nie jest to ten gatunkowy fusion, a w pewnym sensie połączenie różnych stylów. Staramy się, żeby nasza muzyka była fajna w odbiorze, przyjemna do słuchania. Gramy covery klasyków takich jak Stevie Wonder, David Benoit, Randy Crowford, Harbie Hancock, John Mayer, a także inne wartościowe utwory, które są wyzwaniem dla nas, instrumentalistów, i dla wokalistki.

Co muzyka daje Wam, a co Wy chcecie dać innym?

Chcemy pokazać, że warto słuchać ambitnej, dobrej muzyki, że można ją dobrze odbierać. Pragniemy pokazać, jak jest bogata i piękna. U nas w kraju wszystko się skomplikowało. W mainstreamie, w radio, króluje toporna, siermiężna muzyka, wypromowana przez koncerny, które tworzą sztuczne gwiazdy. One później przejeżdżają na nasze festiwale tylko dlatego, że ktoś je puszczał w kółko w radio, a nie dlatego, że mają wysoką wartość muzyczną. Niestety, do takiej muzyki jesteśmy przyzwyczajani.

A Wy pokazujecie, że może być inaczej…

Wiele z tych osób, które przyszły na nasz majowy koncert do Prowincji, miało okazję posłuchać innej muzyki, trudnej do zagrania, wymagającej, wartościowej - klasyków, które nie bez przyczyny przetrwały ileś dekad. I mówili nam później, że te utwory były super, szkoda, że takiej muzyki nie słychać w radio…

falbankey band_008

Dlatego namawiacie i zachęcacie do poznawania innej muzyki?

Tak, to chcemy przekazać: słuchajmy dobrej muzyki, grajmy ją, cieszmy się odbiorem, chodźmy na ciekawe koncerty, to daje tak wiele muzycznej przyjemności… Nie tylko słuchaczom, również nam. Nie jesteśmy doświadczonymi muzykami, przeżywamy każdy występ, jest to dla nas stresujące, ale jednocześnie daje tyle powera, adrenaliny, że po skończonym koncercie chcielibyśmy wracać na scenę zagrać kolejny. Nie gramy z playbacku, jeśli się pomylimy, uśmiechniemy się, zagramy jeszcze raz. To jest żywa materia, na tym polega muzyka.

Gracie trudne utwory, czy ktoś z Was jest wykształconym muzykiem?

Oprócz basisty i gitarzysty nikt nie ma formalnego wykształcenia muzycznego. Oczywiście, uczyliśmy się grać, ale nie mamy dyplomów. Ja sam miałem 27 lat, kiedy pierwszy raz wyszedłem z domu, żeby zagrać z kimś. To był dla mnie przełomowy moment. Zespół, który wtedy grał w SMOK-u, szukał klawiszowca. Granie w domu niewiele daje, dopiero jak stanie się na próbie z czterema muzykami, to jest prawdziwa weryfikacja umiejętności i predyspozycji.

Ale widać, że w tym zespole dogadujecie się muzycznie – i pewnie nie tylko muzycznie...

Jak to w zespole. Jest nas pięć osobowości. Każdy ma swoje zdanie, swój muzyczny gust. Dlatego nasza muzyka jest taka różna - jest kwintesencją naszych muzycznych dróg. Chcielibyśmy, aby w Słubicach więcej młodych ludzi grało, ubolewamy nad tym, że nie ma u nas zespołów muzycznych. My jesteśmy w większości ponad 40-letnimi facetami, a młodszych na scenie nie widać. Miasto jest duże, ludzi stać na instrumenty… Wielu z tych, którzy kończą szkołę muzyczną przestają grać… Chcielibyśmy, żeby się to zmieniło, by grali dla przyjemności, z miłości do muzyki…

Kiedy będzie można Was zobaczyć i posłuchać?

Na wakacje nie mamy planów koncertowych. Jesienią jest pomysł, żeby zagrać w jednej ze słubickich restauracji, zorganizować wieczory z dobrą muzyką i dobrym jedzeniem. Zobaczymy, czy to wypali. Na pewno damy znać, także przez portal Słubice24.

Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na koncertach!

Poniżej fragment występu w klubie Prowincja. Nagranie pochodzi z archiwum zespołu.

 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy artystyczne graffiti to dobry sposób na upiększenie miasta?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama