Słubice: 21 listopada 2017   |   Imieniny: Albert, Janusz, Konrad
reklama
reklama

Kolejny słubiczanin "facetem z żelaza"

Kolejny z naszych słubickich triathlonistów dołączył do elitarnego grona "facetów z żelaza". Dystans pełnego Ironmana (3,8 km pływania, 180 km rowerem i na koniec maraton) zaliczył Marek Hubko.

marek hubko_wolsztyn

Do debiutu na tym dystansie szykował się prawie rok, spędzając na rowerze, biegowych trasach i w pływalni setki godzin. Wcześniej z powodzeniem próbował swoich sił na krótszych dystansach triathlonowych, wreszcie przyszedł czas na zmierzenie się z tzw. pełnym Ironmanem.

Stało się to 19 sierpnia w Wolsztynie, na zawodach z cyklu PolskaMan Triathlon. Marek Hubko cały dystans zaliczył w czasie 10 godzin, 16 minut i 54 sekund, co jest znakomitym osiągnięciem jak na amatora, w dodatku debiutującego na tym dystansie. W poszczególnych konkurencjach osiągnął następujące rezultaty: 1:20:25 (pływanie), 4:59:07 (rower), 3:48:36 (bieg).

Wynik byłby jeszcze lepszy, bo za metą okazało się, że organizatorzy źle wytyczyli trasę pływania i dołożyli zawodnikom aż 500 metrów więcej! Ostatecznie uzyskany czas dał mu 7 miejsce open, a także pozwolił wskoczyć na podium w kategorii M 40-49 (2 miejsce). Sprawdziliśmy dokładnie i wynik Marka plasuje go w amatorskiej czołówce Polski w jego przedziale wiekowym. Brawo!

marek hubko_wolsztyn_2

Jak wspomina sam słubiczanin, podczas ponad 10-godzinnego wyścigu miał chwile słabości. Ale w trudnych momentach na trasie wspierała go swoim dopingiem żona Barbara, która zadbała także o odpowiedni support techniczny - mierzyła czas, podawała napoje, robiła zdjęcia.

- W sobotę stałem się prawdziwym triathlonistą - mówi z uśmiechem M. Hubko. - Jednak nie odbyłoby się to bez pomocy wiele osób, a w sumie to dwóch najważniejszych. Szczególne podziękowania należą się Pawłowi Różańskiemu, który zrobił ze mnie maszynę do ścigania oraz mojej żonie Barbarze, która przeszła samą siebie i która stresowała się nie mniej ode mnie - relacjonuje.

Kim jest Marek Hubko? Jak sam mówi, sport ma we krwi. Kiedyś z powodzeniem uprawiał chód sportowy w barwach Lubusza Słubice pod okiem trenera Piotra Kiedrowicza. Po latach młodości porzucił aktywność fizyczną i jak twierdzi to był duży błąd. Gdy nadwaga zaczęła przeszkadzać mu w codziennym życiu wrócił do sportu ze zdwojoną siłą. Zaczął biegać, jeździć na rowerze, pływać. Z czasem pokochał triathlon bez którego teraz nie wyobraża sobie życia. Na co dzień prowadzi własną firmę z branży informatycznej. Jeśli nie trenuje, to każdą wolną chwilę poświęca rodzinie.
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy kostka brukowa na terenie parku przy placu Wolności to dobry pomysł?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama