Słubice: 18 listopada 2018   |   Imieniny: Aniela, Klaudyna, Roman
reklama
reklama

"Syndrom nadmiaru” zafascynował publiczność nad Odrą

Za nami wędrówka po labiryncie pełnym sztuki. Podróż w czasie, przestrzeni, po dwóch miastach i okolicach, ale także w głąb siebie i w dusze innych… W miniony weekend odbywał się Festiwal Nowej Sztuki lAbirynT. W tym roku pod tajemniczym tytułem „Syndrom nadmiaru”.

Labirynt 

Festiwal Nowej Sztuki lAbirynT do Słubic i Frankfurtu przywędrował z pogranicza polsko-czeskiego. Od 9 lat odbywa się u nas, a od 19. w ogóle. Jego historia jest długa i bogata, i wciąż się pisze…

Kto, gdzie i co pokazał?

Podczas otwarcia, które odbyła się 19 października w Słubickim Miejskim Ośrodku Kultury, artystów i gości powitał Tomasz Pilarski, dyrektor SMOK-a. Pokreślił, że festiwal wpisał się na dobre w krajobraz kulturalny naszego miasta, a właściwie dwumiasta.

Trójka kuratorów, Anna Panek-Kusz, prof. Jerzy Olek i Michael Kurzwelly przybliżyła to, co czekało w programie. A nim kryło się ponad 30 różnych akcji artystycznych, a wśród nich nie tylko wystawy, ale także spotkania z twórcami, wykłady, happening i pokazy filmowe. Przestrzeń również była bogata, oprócz SMOK-a sztuka zawitała również do Doliny Uradu, Collegium Polonicum, czy dawnej szkoły podstawowej przy Bischofstraße i Volkshochschule oraz np. nieczynnego krematorium we Frankfurcie nad Odrą.

Artyści przyjechali z rożnych stron Polski i świata: z Austrii, Czech, Estonii, Grecji, Japonii, Korei, Malty, Niemiec, Polski, Słowacji, Szwajcarii, USA i Włoch. Są wśród nich zarówno doświadczeni artyści, jak i początkujący twórcy – studenci uczelni artystycznych: Uniwersytetu Artystycznego z Poznania, Akademii Sztuki ze Szczecina, Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej z Łodzi, Akademii Sztuk Pięknych z Bratysławy, Uniwersytetu Śląskiego w Opawie czy Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie.

Nadmiar sztuki i sztuka nadmiaru

Wszyscy zastanawiali się nad zadaniem, jakie w temacie festiwalu zadali im kuratorzy. A brzmiał on tajemniczo i intrygująco: syndrom nadmiaru. – Jest wokół nas i dotyka nas w różnych momentach życia. Myślę, że każdy z nas ma swój nadmiar, problemów, a może szczęścia. Odpowiedzi i sugestie można zobaczyć właśnie podczas różnych wystaw. Odnosimy się do aktualnych tendencji i przepełnienia świata niemal w każdej dziedzinie życia – mówiła A. Panek-Kusz. Jednocześnie zachęcała do tego, żeby podczas 3 festiwalowych dni „zmęczyć się sztuką”. Oglądać, czerpać, pytać, szukać…Ona sama też miała okazję zaprezentować swoje prace - na wystawie głównej festiwalu.

Labirynt

- To jest maraton, ale myślę, że nas to bardzo wzbogaca – pokreślił Michael Kurzwelly. Ważna jego zdaniem jest jeszcze ta cecha Labiryntu -u, że artyści nie tylko pokazują swoje realizacje, ale również opowiadają o nich i są stale dostępni - dla siebie nawzajem i dla tych, którzy mają do nich pytania.

Jerzy Olek, pomysłodawca festiwalu zaznaczył, że jest spokojny o kontynuację imprezy, bo z labiryntu po prostu… nie da się wyjść – jest to rodzaj specyficznego… narkotyku. – Nie byłoby tego festiwalu, gdyby nie było was wszystkich, to wy państwo tworzycie jego klimat – mówił do artystów i uczestników.

W tym klimacie dobrze czuł się również Tomasz Ciszewicz, ustępujący burmistrz Słubic, obecny podczas otwarcia. – Kiedy tu przychodzę co roku, mam wrażenie, że przenoszę się w inny świat, który nie do końca da się opisać, ale chciałoby się, żeby był ciągle obok nas – podkreślał.

Lekarstwo i drzwi do siebie samego

Artyści, goście, przez 3 dni wspólnie wędrowali „lAbirynT-em”, przenosząc się z miejsca na miejsce, z wystawy na wystawę. Jak co roku scenerią dla części z nich był Modrzewiowy Dworek w Dolinie Uradu. Tu zaprezentowano kilka wystaw zbiorowych i indywidualnych.

Labirynt

Stwierdziliśmy, że jest to miejsce na tyle inne niż typowe przestrzenie, w których zazwyczaj pracujemy, że warto podjąć to wyzwanie. Sytuacja nadmiaru jest tak szeroka, co możecie państwo zobaczyć na przykładzie naszych prac. Od głębokich refleksji nad życiem, śmiercią i przemijaniem, po prace związane z pewnym pakietem kulturowym w formie walca zrobionego z puszek po coca coli i batonów czekoladowych – opowiadał prof. Marcin Berdyszak z Uniwersytety Artystycznego z Poznania.

A może sztuka jest właśnie lekarstwem na syndrom nadmiaru? – Zrobiłam tu wielki garnek, do którego wrzuciłam wszystko. Ale w tytule wystawy mam też lekarstwo, bo według mnie największym lekarstwem na to, z czym sobie radzimy i nie radzimy, na wielki nadmiar jest to, żeby wrócić do siebie. I nasza obecność tu jest również lekarstwem na nadmiar – mówiła o swojej prezentacji Aleksandra Cząstka, jedna z artystek.

Słubickie realizacje

Podczas festiwalu nie zabrakło również czasu i przestrzeni dla słubiczan – zarówno tych z dorobkiem artystycznym, jak i amatorów. Jednym z nich był Adam Czerneńko, fotograf, którego wystawa znajduje się w foyer w SMOK-u. – Symbolicznie, przy pomocy kalejdoskopu, stworzyłem fotografie zaburzonych widoków otaczającego świata, które nie ułatwiają jego zrozumienia i pogłębiają syndrom nadmiaru – opowiadał o swoich fotografiach. Z perspektywy medycznej nadmiar ma szkodliwe konsekwencje, a z perspektywy sztuki?

Tomasz Fedyszyn, kolejny słubicki artysta, zaprosił tym razem do udziału w performance, którego głównymi obiektami były… drzwi. – W naszym życiu napotykamy naprawdę niezliczoną ilość drzwi i przez ten nadmiar stają się one barierami, niekiedy nie do pokonania. Czasami są to drzwi fizyczne, a czasami takie, które tkwią w nas, i to od nas zależy, czy przez nie przejdziemy. A emocje dotyczące samego przejścia przez nie są tak wielkie, że wywołują w nas przemianę – opowiadał o swojej instalacji. I zachęcał do otwierania drzwi i sprawdzenia, co za nimi się kryje.

Labirynt

Natomiast w Volkshochschule we Frankfurcie swoje prace prezentowali ci, którzy brali udział w Akademii Labiryntu – czyli amatorzy, w różnym wieku, pracujący pod kierunkiem doświadczonych artystów. Ci wyznaczali im zadania, podpowiadali, ale i również wymagali, żeby z tych zadań się wywiązać. Była zabawa światłem w starej szkole, nagrywanie filmów i tworzenie performance’ów, czy budowanie własnych kolekcji, co wymagało pomysłu, ale i konsekwencji.

Po zakamarkach labiryntu wędrował również nasz redakcyjny obiektyw. Zobaczcie, co uchwycił. Zapraszamy do fotorelacji.

 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy artystyczne graffiti to dobry sposób na upiększenie miasta?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama