Słubice: 16 października 2019   |   Imieniny: Lucyny, Małgorzaty, Wiktora
reklama

Słubice pożegnały Arka Karpowicza

Choroba okazała się silniejsza – rodzina i przyjaciele w ubiegłym tygodniu pożegnali Arka Karpowicza. W walce z chorobą pomagało mu wielu słubiczan, odbył się m.in. festyn i bal charytatywny. I choć wszyscy mieli nadzieję, że finał będzie inny, to zarówno jego partnerka, jak i Fundacja Grupy Pomagamy podkreślają, że pomoc była bardzo potrzebna – bo warto pomagać. I nadal będą to robić.

arek gosia_BW

Arek Karpowicz walkę z rakiem rozpoczął w kwietniu 2018 roku. Dwa miesiące później do pomocy w zebraniu środków na specjalistyczne leczenie włączyła się Fundacja Grupy Pomagamy (ZOBACZ). A za ich pośrednictwem – bardzo wielu mieszkańców Słubic.

Dla Arka zorganizowano m.in. festyn i bal charytatywny, na którym wystąpili Czadoman i Fisher, a gościem specjalnym był sam detektyw Krzysztof Rutkowski (ZOBACZ).

Walka Arka z chorobą, rakiem żołądka, była ciężka – i długa. Zakończyła się po 17 miesiącach, niestety, nie w ten sposób, jakiego wszyscy chcieli… Pogrzeb słubiczanina odbył się 21 września.

Początkowo dawano mu 3-5 miesięcy życia po diagnozie, którą usłyszał. - To dzięki waszemu ogromnemu wsparciu, zaangażowaniu i otwartym sercom mieliśmy ten dodatkowy czas - napisała na profilu zbiórki Małgorzata Eberchart, partnerka Arka. - Mogliśmy przeżyć wiele pięknych dni. Arek je doceniał i cieszył się każdą chwilą lepszego samopoczucia. Był wdzięczny każdemu, kto darował mu kolejne dni życia – czytamy w jej komentarzu.

arek gosia_BW2

Zgadza się z nią Aleksandra Kołek, prezes Fundacji Grupy Pomagamy. – Nie można wycenić życia. W sytuacjach, w których chodzi o ludzkie istnienie, zawsze człowiek ma nadzieję, że wygra walkę z chorobą – mówi A. Kołek.

Dlatego podkreśla, że tak naprawdę nie do końca przegrali tę walkę. Udało się przecież zyskać cenny czas - więcej chwil, które Arek mógł spędzić z bliskimi. - Zawsze jest warto walczyć do końca, nawet o jeden dzień, godzinę, uśmiech, spotkanie – uważa A. Kołek.

Fundacja nadal będzie pomagać – ponieważ wokół są ludzie, którzy tej pomocy potrzebują i ci, którzy są gotowi ją nieść. – Historia Arka pokazała, że wokół jest wiele ludzi o dobrym sercu, którym los innego człowieka nie jest obcy. Że w takich sytuacjach potrafimy razem zjednoczyć siły i po prostu pomagać tak, jak potrafimy najlepiej - mówi A. Kołek.

W tych smutnych chwilach są i dobre wiadomości – pod opieką rehabilitantów z Brandmedu pierwsze kroki stawia Basia Matusiak. A swoją drogę po sprawność zaczyna Krzysiek Ryłko, na rzecz którego nie tak dawno odbył się charytatywny turniej piłkarski. Trzymamy kciuki!
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy budowa ronda na drodze do Kunowic to dobry pomysł
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama