Słubice: 21 sierpnia 2017   |   Imieniny: Joanna, Kazimiera, Franciszek
reklama
reklama

300 złotych starosty. Prokuratura umarza sprawę

Czy starosta Marcin Jabłoński działał na szkodę powiatu słubickiego? Sprawdzała to Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu. Chodziło o prywatny przelew na kwotę... 300 złotych dokonany z konta starostwa. Po trwającym kilka miesięcy postępowaniu sprawę umorzono.

starostowie slubice3
Prokuratura uznała, że M. Jabłoński nie działał na szkodę powiatu

Wszystko zaczęło się jeszcze w marcu od zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które złożył Sebastian Popiołek, prezes Sądu Rejonowego w Słubicach. Marcin Jabłoński miał dokonać opłaty kosztów sądowych w sprawie prywatno-skargowej z pieniędzy publicznych, a konkretnie ze środków powiatu słubickiego.

- Przewodniczący wydziału karnego poinformował mnie o tym, że wpłynął prywatny akt oskarżenia, ale ma wątpliwości, ponieważ z dowodu wpłaty wynikało, że opłata nie została uiszczona z prywatnego rachunku oskarżyciela, tylko Starostwa Powiatowego w Słubicach. W takiej sytuacji byłem zobligowny zawiadomić prokuraturę, że jest podejrzenia, że mogą być tutaj jakieś nieprawidłowości - wyjaśnia S. Popiołek.

10 marca zawiadomienie trafiło do słubickiej prokuratury, ale ta wyłączyła się ze sprawy, aby nie być posądzona o stronniczość. Rozpatrzeniem zawiadomienia zajęła się Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu. Badano czy nastąpiła szkoda na rzecz powiatu słubickiego. Pod nadzorem tamtejszych śledczych postępowanie prowadziła Komenda Powiatowa Policji w Słubicach. Marcin Jabłoński został przesłuchany w charakterze świadka i złożył wyjaśnienie. Zeznał, że doszło do zwykłej pomyłki.

Prokuratura przyjęła jego wyjaśniania i znamion przestępstwa się nie dopatrzyła. Śledczy potwierdzili również, że pieniądze zostały zwrócone, jeszcze zanim wszczęto postępowanie. 26 lipca sprawę umorzono. W uzasadnieniu wskazano, że doszło do pomyłki.

- Nie mamy podstaw, aby przypuszczać inaczej. Nie mamy także dowodów, że były to celowe działania i przyjęliśmy, że faktycznie mogła być to pomyłka. Tym bardziej, że starosta składał kilka innych pozwów w tym samym czasie i zostały one prawidłowo opłacone - wyjaśnia Renata Szynczewska, zastępca prokuratura rejonowego w Międzyrzeczu.

Sprawa przez kilka miesięcy budziła spore emocje w mediach społecznościowych. Politycy opozycji, m.in. radny powiatowy Robert Tomczak, krytycznie komentowali feralny przelew. A co sam zainteresowany ma do powiedzenia w tej sprawie?

- Nie mam żadnej wiedzy o postępowaniu w tej sprawie, nie byłem na żadnym etapie o niej informowany, poza skandalicznymi informacjami podawanymi w mediach społecznościowych przez radnych opozycji, którzy mieli szczegółową wiedzę o szczegółach, nie wiadomo skąd i w jaki sposób ją powzięli. Jeśli sprawę prowadziła prokuratura i ją umorzyła, to jest to dla mnie oczywiste. W mojej opinii była to jakaś bezpardonowa prowokacja skierowana przeciwko mnie, która dokonała się całkowicie bez mojego udziału i mojej jakiejkolwiek winy - napisał w emailu do naszej redakcji.
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czego najbardziej brakuje Ci na terenie placu Bohaterów?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama