Słubice: 24 sierpnia 2017   |   Imieniny: Bartłomiej, Jerzy, Bartosz
reklama
reklama
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Z podwórka na stadion, czyli słów kilka o sporcie dzieci i młodzieży
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Z podwórka na stadion, czyli słów kilka o sporcie dzieci i młodzieży

Z podwórka na stadion, czyli słów kilka o sporcie dzieci i młodzieży 08/09/2017 10:40 #29626

"Z podwórka na stadion" - czy to motto wciąż istnieje? W moim felietonie chciałbym opisać jak z mojego punktu widzenia wygląda sport wśród dzieci i młodzieży.

uks_lotnik_mistrzostwa_wojewodztwa_15.JPG


Myślę, że większość się ze mną zgodzi, że dzisiejszy sport w życiu dziecka nie odgrywa takiej roli jak kiedyś. Wszyscy pamiętamy swoje dzieciństwo i wydaje mi się, że kiedyś było ono bardziej radosne i beztroskie. W sporcie liczyła się zdrowa rywalizacja, zabawa oraz chęć podniesienia swoich umiejętności. Ostatnio obserwuję wśród sportowej młodzieży większe niż kiedyś ukierunkowanie na pieniądze i zwycięstwa za wszelką cenę. Nie raz spotykałem się z sytuacjami, gdzie drużyna przede wszystkim chciała wygrać wysoko z kimś kto dopiero zaczyna przygodę ze sportem... a to nie tędy droga. Przecież to porażki uczą najlepiej w myśl zasady "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Porażki przede wszystkim uczą samooceny, wniosków do dalszej pracy oraz budują doświadczenie. Oczywiście zwycięstwa też mają ogromne znaczenie. Pomagają budować swoją wartość, lecz w życiu nie zawsze będziemy wygrywać. W moim przypadku bardziej satysfakcjonuje mnie zacięta rywalizacja i nawet porażka z wymagającym przeciwnikiem niż zwycięstwo z rywalem, który nie wymaga większego zaangażowania.

Drugą kwestią, którą chciałbym poruszyć, to organizacja i samodzielność. Uważam, że w tej chwili dzieci są zbyt często wyręczane ze swoich obowiązków. Pamiętamy czasy jak młodzież bez pomocy nauczyciela sama potrafiła zorganizować wydarzenie sportowe, świadczą o tym pojedynki piłkarskie klasa na klasę, czy też swego czasu prężnie działająca liga podwórkowa. Dodatkowo każdy z nas pamięta nocne zabawy w chowanego czy też tradycyjne „klasy”. W tej chwili nie widać z ich strony takiej inicjatywy, a częściej można zaobserwować samodzielną organizację wśród „oldboyów”, którzy nie potrzebują trenera do zagospodarowania swojego czasu. Takie inicjatywy oczywiście popieram i zachęcam do tego naszą młodzież.

Mimo poprawy infrastruktury sportowej niestety liczba dzieci uprawiających sport znacznie zmalała, a przecież kontakt z rówieśnikami jest w tej chwili dużo łatwiejszy jak kiedyś. W tej chwili wystarczy wysłać krótką informację i każdy jest powiadomiony, a nie jak kiedyś informowano osobiście pukając do drzwi. Może to i lepiej, bo przecież mając kontakt osobisty łatwiej nam było kogoś namówić. Pamiętam jak trener zawsze wyznaczał jedną osobę (zazwyczaj kapitana) aby poinformował całą drużynę o nagłej sprawie. W tej chwili trener musi powiadomić każdego osobiście... Ponadto ówczesnej młodzieży brakuje wyobraźni, wystarczy zaobserwować grupkę dzieci przebywających na boisku, która bez pomocy trenera nie potrafi się skrzyknać, żeby zrobić coś wspólnie. Każdy ma ekstra piłkę, każdy ma ładną koszulkę i spodenki, ale wszystko sprowadza się do gier i zabaw indywidualnych.

Właściwie dawne dzieciństwo opierało się na sporcie. Nie było komputerów, komórek więc każdy przebywał wśród rówieśników z podwórka. Znaliśmy zasady wszystkich gier i zabaw, a nauczyciele w-f mieli przygotowany materiał do selekcji w sporcie, ponieważ „życie podwórkowe” to była najlepsza ogólnorozwojówka. W tej chwili w klubach sportowych o selekcji można zapomnieć, trafić tam może każdy kto ma ochotę (oby jak najwięcej), ale duża też w tym zasługa rodziców, choć czasami mam wrażenie, że zależy im bardziej niż dzieciom. Mimo to uważam, że większość klubów istnieje dzięki rodzicom, którzy chętnie pomagają w organizacji klubu, często poświęcając swój czas wolny. Należy się więc cieszyć, że mamy takich rodziców, bo dzięki nim jest szansa, że do sportu trafi więcej młodzieży.

Kończąc moją wypowiedź i porównując te dwa okresy dzieciństwa ciesze się, że mogłem się wychowywać w czasach bez komputera, komórki, tableta wśród swoich kolegów z podwórka. Miejmy nadzieję, że nadejdą jeszcze czasy w których młodzież będzie czerpała radość z uprawiania sportu, kształtując przede wszystkim swój charakter i sprawność. Pamiętajmy, że sport to nie tylko zwycięstwa, pieniądze, sława ale przede wszystkim harmonijny rozwój organizmu i osobowości zgodnie z zasadą „ruch rzeźbi umysł i ciało”. To warunek dobrego zdrowia i prawidłowego rozwoju. Na koniec chciałbym wszystkich serdecznie pozdrowić, przede wszystkim moje dawne podwórko, cieszmy się piękną pogodą nie zapominając o aktywnym wypoczynku.
Słubiczanin z krwi i kości. Dobry rocznik 1984. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu oraz Akademii Trenerów Polskiego Związku Koszykówki. Zawodowo od zawsze związny ze sportem i aktywnością ruchową. Uczył wychowania fizycznego w słubickich szkołach. Jego pasją jest koszykówka. Przez wiele lat grał w ligowych rozgrywkach na terenie Niemiec. Założyciel i trener UKS Lotnik Słubice z którym wywalczył medal mistrzostw woj. lubuskiego. Obecnie trener i zawodnik 1. ASC Red Cocks Frankfurt. Jest pracownikiem Miejskiego Związku Sportowego we Frankfurcie. Lubi podróżować, posłuchać dobrej muzyki i oglądać... koszykówkę.
Ostatnio zmieniany: 08/09/2017 10:49 przez Arkadiusz Sowa.
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 0.12 sekundy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama